Samouk Reinhold Wurth

Samouk, przedsiębiorca, kolekcjoner dzieł sztuki i właściciel firmy Wurth –  światowego giganta w dziedzinie  mocowań dla przemysłu

Z małej firmy, w której pracował wraz z ojcem, w ciągu kilku dekad stworzył obecny na pięciu kontynentach koncern, zatrudniający blisko 70 tysięcy osób i posiadający miliardowe obroty. Reinhold jest jednym z najbogatszych Niemców, a najbardziej charakterystyczną cechą jego charakteru jest skromność.

To człowiek z wizją. Ambitny i kreatywny samouk. Jego współpracownicy i najbliżsi mówią, że posiada niewyczerpane pokłady optymizmu. Dzięki temu nie poddawał się, nawet gdy było ciężko.

Przepis na sukces? Dyscyplina połączona z młodzieńczym entuzjazmem

Reinhold Wurth był starszym z dwóch synów Almy i Adolfa Wurtha. Urodził się w Ohringen w Westfalii. W czasie II wojny światowej jego ojciec był dyrektorem handlowym jednej z fabryk w okupowanej przez Niemców Francji. Latem 1945 roku Adolf Wurth wykorzystując swoje doświadczenia, otworzył niewielką hurtownię śrub i wkrętów do drewna w miejscowości Kunzelsau w Badenii -Wirtembergii.

Gdy Reinhold miał 14 lat, rozpoczął pracę u ojca, jednocześnie ucząc się w Szkole Handlowej. Wymagało to od niego ogromnej dyscypliny, bo pracy w rozwijającej się firmie było coraz więcej, a nauki w szkole nie ubywało. Jako 17 -latek ukończył szkołę i zdał pomyślnie egzaminy w Izbie Przemysłowo -Handlowej ze specjalności sprzedaży hurtowej i detalicznej.

Wiedza teoretyczna to jedno, a praktyka to zupełnie inna sprawa. Reinhold przekonał się o tym wkrótce na własnej skórze. W 1954 roku nagle i niespodziewanie, zaledwie w wieku 45 lat umarł na zawał serca jego ojciec. Reinhold jako 19 -latek stanął przed pierwszym ważnym wyzwaniem, jakim dla młodego chłopaka było samodzielne prowadzenie firmy. Na szczęście pierwsze lata pracy spędził u boku ojca, bacznie go obserwując, jak również samodzielnie rozwiązując codzienne problemy w biznesie. Uzbrojony w pięcioletnie doświadczenie i… młodzieńczy entuzjazm, podjął odważną i słuszną decyzję o kontynuowaniu dzieła ojca.

Po latach podczas uroczystości z okazji setnej rocznicy urodzin swojego ojca powiedział: „Bez miłości i determinacji mojej matki oraz wskazówek mojego ojca, które chłonąłem jako młodzieniec, nie byłbym w stanie doprowadzić firmy do miejsca, w którym obecnie się znajduje”. Reinhold zawsze wypowiada się z wielkim szacunkiem o swoich rodzicach. Zdaje sobie sprawę, ile im zawdzięcza jako człowiek i przedsiębiorca.

Strzał w dziesiątkę

Prowadząc samodzielnie firmę, wykazywał się pracowitością i determinacją. Miał jeden cel: utrzymać się na rynku. Konsekwentnie go realizował – zarabiał pieniądze i był wypłacalny. Jeszcze gdy żył jego ojciec, rozmawiali dużo o strategicznym planowaniu. Po przejęciu firmy Reinhold wdrożył te nauki. Planował cele i działania w cyklu pięcioletnim. Wymagało to od niego szerokiego spojrzenia na rynek i umiejętności przewidywania tego, co może się wydarzyć. Od samego początku wykazywał się znakomitym zmysłem obserwacji, analitycznym umysłem oraz kreatywnym podejściem do rozwiązywania problemów.

Obserwując rynek dostawców mocowań, wpadł na innowacyjny pomysł. Zauważył, że przytłaczająca większość hurtowni czeka na to, by klienci do nich przyjechali i dokonali zakupu. On nie chciał czekać na klientów, chciał ich aktywnie pozyskiwać. Postanowił działać i zatrudnił pierwszych trzech przedstawicieli handlowych, których zadaniem było odwiedzanie rzemieślników i proponowanie im zaopatrzenia w śruby i wkręty. Na dodatek klienci nie musieli przyjeżdżać do siedziby firmy po odbiór towaru, bo zamówienia dostarczano bezpośrednio na budowy lub do ich zakładów.

Okazało się to strzałem w dziesiątkę i dało solidne podwaliny pod rozwój biznesu. Do dziś cała sprzedaż firmy oparta jest na działaniach w terenie. W 2016 roku 40% z 70 000 pracowników Wurth -a to przedstawiciele handlowi. 30 000 sprzedawców spotyka się każdego dnia z trzystoma tysiącami klientów!

Kolejnym przykładem innowacyjnego podejścia Wurtha było rozpoczęcie samodzielnej produkcji śrub. Ta decyzja była efektem samodzielnej nauki, jaką wyciągnął po kilku latach obecności w branży narzędziowej. Zauważył bowiem, iż samodzielna produkcja pozwoli jego firmie na większą elastyczność i szybsze reagowanie na zamówienia klientów, a w tym upatrywał możliwości zdobycia przewagi na rynku. W 1958 roku młody szef na zebraniu z pracownikami powiedział: „Od teraz będziemy produkować śruby u siebie”. W listopadzie tego samego roku ruszyła produkcja w piwnicy budynku w Künzelsau. To początek nowej ery w historii firmy, ery ogromnego wzrostu sprzedaży.

Szef i pomocnik w pracy w jednym

Reinhold nie skupiał się wyłącznie na procesach produkcyjnych i handlowych, lecz przede wszystkim obserwował ludzi i zastanawiał się, w jaki sposób zwiększyć ich wydajność oraz motywację do pracy. Zawsze interesowała go psychologia. Jego celem było stworzenie swoim robotnikom jak najlepszych warunków do pracy i rozwoju. Zauważył między innymi, że pracownicy bardzo dobrze reagują na pozytywne wzmocnienia, zatem uczył się, jak być szefem wspierającym swoich ludzi. Tak właśnie rozumiał swoją rolę – jako pomocnika w codziennej pracy, a nie jako zarządcę.

Wykazał się nie lada mądrością. Wiedział, że ludzie lubią być doceniani i w różny sposób nagradzani. Jeszcze jako młodziutki szef zabierał swoich pięciu pracowników na wycieczki samochodem po okolicy. Jeden z nich wspomina na stronie internetowej firmy Wurth wyjazd z 1957 roku żółtym mercedesem szefa przez Baden Baden do Szwarcwaldu. „To było dla mnie nie lada przeżycie, bo nigdy nie byłem tak daleko od domu!” – opowiada. Takie – wydawałoby się – drobne gesty bardzo mocno budowały lojalność pracowników i związywały ich z Wurthem na całe lata.

W późniejszym czasie, gdy firma obecna była na wszystkich kontynentach, Reinhold zawsze bardzo dbał o to, aby kultura organizacji Wurtha w danym kraju była zbieżna z tamtejszymi tradycjami i mentalnością ludzi. Przez kolejne lata systematycznie i cierpliwie zdobywał pozycję na rynku niemieckim, decydując się w 1962 roku na otwarcie pierwszych firm córek za granicą. Wybór padł na Holandię. Lata sześćdziesiąte to czas ekspansji do krajów Europy Zachodniej, a w roku 1969 Wurth pojawił się w USA, otwierając tam swoją firmę – W urth USA Inc.

O krok przed konkurencją

Reinhold zawsze starał się być krok przed konkurencją, dlatego cały czas uczył się i obserwował trendy na rynku. Udoskonalał swoje patenty, aż na początku lat 70. Wprowadził innowacyjne rozwiązania, tworząc nową generację wkrętów ze znakomitym napędem śrubowym. Jego podstawowym hasłem było: „Jesteśmy pracownikami naszych klientów”. Takie stawianie sprawy powodowało, że przedstawiciele firmy byli bardzo wyczuleni na wszelkie sygnały od klientów. Orientowali się, co się klientom podoba i czego mogą potrzebować. Dzięki takiemu badaniu rynku Wurth był w stanie lepiej zaspokajać potrzeby klientów, zostawiając w tyle konkurencję. Firma uruchomiła wtedy produkcję i sprzedaż wierteł spiralnych, dozowników kablowych oraz zaawansowanych modeli śrub.

Wszystko to pod swoją nową, ekskluzywną marką Z EBRA, co okazało się dobrym marketingowym posunięciem! Lata samodzielnej nauki biznesu przynosiły efekty. Firma pojawiała się na nowych rynkach. Kolejne przystanki na trasie ekspansji Wurtha to Azja i Australia. Dziś produkty firmy z Kunzelsau sprzedawane są w 80 krajach na całym świecie. W 1994 roku Reinhold odszedł na emeryturę. Zasiada jedynie w komitecie doradczym Grupy Wurth.

Od 1956 roku jest w związku małżeńskim z Carmen Wurth. Mają troje dzieci. Najstarszy syn Markus z powodu choroby, którą przeszedł w dzieciństwie i złego prowadzenia przez lekarzy jest niepełnosprawny umysłowo. Od 30 lat przebywa w luksusowym ośrodku dla osób umysłowo chorych. Jedna z córek Reinholda Bettine jest prezesem w koncernie ojca. Wurth ma obecnie 81 lat. Mieszka wraz z żoną na zamku Harmersberg w okolicach Stuttgartu. Prywatnie jest miłośnikiem awiacji – posiada licencję pilota. Uwielbia też jazdę swoim harleyem.

Wiara w siebie i wizja sukcesu

Reinhold dzięki swojej odwadze podjął się trudnej dla 19 -latka misji – prowadzenia firmy po zmarłym ojcu. Nie tylko podołał temu zadaniu, ale znacznie przekroczył jego granice. Z malutkiej hurtowni z wkrętami dla stolarzy stworzył światowego potentata w branży narzędziowej, skupiającego 400 firm i zatrudniającego prawie 70 000 osób. Zrobił to, bo wierzył w siebie i miał wizję, którą konsekwentnie realizował. Samodzielnie poznawał zasady rządzące rynkiem i ciągle uczył się. Dzięki wprowadzaniu śmiałych innowacji odniósł wielki sukces. Ten sukces nie byłby możliwy bez ludzi, z którymi współpracował.

Reinhold rozumiał, że to oni są podstawą jego biznesu, a dzięki zainteresowaniu psychologią wiedział, jak do nich trafić i jak z nimi rozmawiać. Posiadał zmotywowanych i oddanych pracowników. W trudnych momentach swojego życia zawsze patrzył w przyszłość z optymizmem. Jak sam przyznaje, ogromnym wsparciem zawsze była dla niego rodzina oraz matka Alma, która współtworzyła z synem kulturę organizacyjną i politykę firmy. Wurth odważnie inwestował w rozwój na nowych rynkach, co bez wyjątku kończyło się corocznym zwiększeniem sprzedaży.

Niemiecki biznesmen nie ma wyższego wykształcenia, jednak legitymuje się tytułem profesora nadanym mu za zasługi dla niemieckiej gospodarki. Wie, jak ważna jest nauka i edukacja. Inwestuje w uczelnie wyższe, prowadzi wykłady, przekazując swoją bezcenną wiedzę młodym ludziom, którzy marzą o takiej drodze, jaką on przeszedł.

 

Sukcesy samouków – Królowie wielkiego biznesu (Druk Empik)

Sukcesy samouków – Królowie wielkiego biznesu (Audiobook Audioteka)

Sukcesy samouków – Królowie wielkiego biznesu (Ebook Virtualo)

Bio autora

Zostaw komentarz